loader image

JEDNORAZOWY RAJ | Opowieść pierwsza

LakeBook
Technika: technika własna na płótnie
Wymiary: 150 x 150 cm
Rok wykonania: 2025
Nad ranem jeziora są jeszcze spokojne. Zanim słońce uniesie się nad trzcinami, woda oddycha wolniej jakby chciała zapamiętać ciszę. Na tafli unoszą się resztki po wczorajszym pikniku: plastikowy kubek, balonik, coś, co z daleka wygląda jak kwiat. Gdy wiatr się wzmaga te drobiazgi zaczynają tańczyć, jakby należały do jeziora. Ptaki przelatują nisko, nie odróżniając już tego co żywe, od tego co odbite. Pamiętam czasy, gdy śmieci znikały po sezonie razem z turystami. Teraz zostają dłużej. Wchodzą w pejzaż tak, jak weszły w język... niezauważalnie. Plastikowe butelki wrosły w piasek jakby miały tam zostać na zawsze, a papierki po lodach zamieniają się w muszle. Woda przyjmuje wszystko, bo nie potrafi odmówić. Tylko zapach zdradza, że coś jest nie tak: z nutą słodyczy, lepki, obcy. Na mapie nie widać zmian. Jeziora wciąż mają swoje nazwy: Ukiel, Dadaj, Śniardwy, Tałty. Wciąż są niebieskie, jakby nic się nie stało, ale kiedy spojrzeć z bliska widać, że ich kolor to już nie błękit, tylko odbicie naszych rzeczy. Ten błysk wody to błysk folii, a przezroczystość to zanieczyszczenie które udaje czystość. Natura nauczyła się naśladować nasze odpadki żeby przeżyć. Ludzie wracają tu co lato, robią zdjęcia, mówią, że wciąż jest pięknie. I mają rację. Piękno nie znika od razu. Najpierw się rozcieńcza. Trzeba dużej wrażliwości żeby dostrzec moment, w którym jezioro przestaje odbijać niebo, a zaczyna odbijać człowieka. To ten sam moment, w którym woda zaczyna pachnieć detergentem, a ptaki uczą się budować gniazda z plastiku. Wieczorem jezioro wygląda spokojnie, niemal jak dawniej. Można by pomyśleć, że wszystko jest dobrze. Tylko woda ta stara pamięć świata wie, że to już nie cisza tylko rezygnacja, bo nawet raj można zużyć do końca.
Cena: 21 000,00 

Podobne